Prowadzę:
- podatkową księgę przychodów i rozchodów,
- ewidencje VAT,
- ewidencje zryczałtowanego podatku dochodowego (z VAT-em i bez),
-reprezentuję i walczę o interesy klientów przed Naczelnikami, US, WSA i NSA, po otrzymaniu stosownych upoważnień,
- deklaracje ZUS za pośrednictwem INTERNETU – cholera inaczej się nie da,
- nie doradzam pracownikom, za pracodawcę nie ponoszę odpowiedzialności, a na jego zlecenie prowadzę listy płac, rozliczam zwolnienia chorobowe, urlopy bezpłatne i inne nieszczęścia.
Fascynacja
klientem doprowadza do tego że:
- firma otrzymuje ode mnie komplet deklaracji związanych z prowadzoną działalnością (VAT 7, PIT 5, PIT 4, ZUS - kopie i potwierdzenie, RMUA, karty wynagrodzeń, PIT 11/8b, PIT 40, zeznania /nie przesłuchania/ roczne, tyle ile trzeba kwitów wpłat lub przelewów,
- robimy dobre wrażenie (to o personelu).
- raz w kwartale (chętnie rzadziej) częstuję kawą Lavazza,
- w imieniu leniwych podatników (po zdarciu z nich gotówki) płacę podatki i inne zobowiązania budżetowe